Żebrolajki – czy mogą być dobre?

O żebrolajkach sporo już napisano. Np. jak dostać za nie Mercedesa, albo sex.
http://natemat.pl/47509,zebrolajki-za-milion-lubie-to-na-facebooku-dostaniesz-psa-seks-a-moze-i-mercedesa
Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to złym pomysłem – jak może nam zaszkodzić tego typu promocja skoro buduje np. „wizerunek marki”? Pomijam tu od razu ten ważny aspekt, że najczęściej dużą masową popularność zdobywają treści, które są kontrowersyjne. Nie do każdej marki pasuje taki kontekst. Ale załóżmy, że uda się nam wykreować post, który będzie relatywnie kompatybilny z oczekiwanym wizerunkiem marki. Innymi słowy znajdziemy pomysł na to jak przechytrzyć Fejsa, tak? Bo mamy receptę jak budować zasięg bez płacenia za reklamę.
Nie bardzo. Rzecz w tym, że jak możemy przeczytać tutaj algorytm FB ocenia treści pod względem ich dopasowania do grupy odbiorców.
Jak to górnolotnie deklaruje FB:

Celem News Feed jest dostarczanie jak najlepiej dopasowanej treści do potrzeb określonej grupy odbiorców w odpowiednim czasie, tak aby odpowiednie dla nich treści im nie umknęły.

(„The goal of News Feed is to deliver the right content to the right people at the right time so they don’t miss the stories that are important and relevant to them.”)

Bez względu na to jak oceniamy ten algorytm – osobiście nie widzę tego dopasowania wcale i muszę ręcznie wyciszać poszczególne profile informujące mnie o kuchni „znajomych” – jasne jest, że jeżeli duża grupa przypadkowych osób wchodzi w interakcję z postem, to nie jest to dana pozwalająca na znalezienie racjonalnych parametrów dopasowania treści do odbiorcy. Stąd mechanika FB może rozpoznać tego typu interakcje i obniżyć ich zauważalność. O ile pojedynczy post o obniżonej widoczności może nie mieć znaczenia, o tyle niestety rzutuje on na poziom wiarygodności fanpage (tak, rzutuje o czym można przeczytać na Techcrunch, a to już nie jest rzecz, którą można pominąć. Oprócz tego warto pamiętać, że inną konsekwencją „dopasowywania” treści przez FB do naszych przewidywanych zainteresowań, jest blokowanie zasięgu postów, które taki związany z żebrolajkami „sukces” blokują. Po pierwsze nagłe wzrosty lajków powodują coraz mniejszą proporcjonalną widoczność tej treści. Po drugie ponieważ „rozwadniamy” nasza grupę, do której mówimy te treści są widoczne dla coraz mniejszej liczby osób z grupy celowej. Jeżeli bowiem post ma zasięg w niesprecyzowanym targecie, to w tym, o który nam chodziło, będzie musiał spadać.
Żebrolajki, call-2-action, viral – te treści się przenikają, ale można je od siebie odróżnić. Najczęściej żebrolajki to po prostu puste interakcje: nie budują prawdziwego zaangażowania, ani świadomości marki. A sam ich zasięg jest ograniczony przez FB.
Podobno w naszym interesie.

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

    Archiwa

    Kategorie

    Meta

    Michał Opublikowane przez:

    Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *